Logo Geoje

Logo Geoje

poniedziałek, 3 lutego 2014

O, gdybym kiedy dożył tej pociechy,

Żeby... sieć 5G zbłądziła pod polskie strzechy.


Drżyjcie bo znowu nadchodzi nowe. A to co jest nowe w PL to właściwie jest już stare. Oglądam czasem te reklamy w polskiej TV o tym, że jakaś sieć jest liderem LTE i trochę śmiać mi się chce skoro w Korei już od blisko roku istnieje siec LTE-A o szybkości dwukrotnie większej od LTE. Ostatnio czytałem zaś o zaawansowanych pracach badawczych nad siecią komórkową o szybkości 300 Mb/s. To i tak jest dopiero wstęp do tego, co się szykuje w następnych latach. Korea Południowa bowiem przeznaczy 1.6 tryliona wonów (1,49 miliarda dolarów) na budowę sieci piątej generacji (5G) o docelowej szybkości  1Gb/s.  Sciągnięcie pliku 800 Mb zajmie wtedy sekundę. Nie wyrzucajcie jednak na razie swoich telefonów na śmietnik, bowiem nowa sieć planowana jest dopiero na rok 2020 (pełne pokrycie w Korei). Dla entuzjastów szybkości pilotażowo będzie dostępna podczas następnych zimowych igrzysk olimpijskich w PyeongChang w 2018 roku.
Jest o co walczyć gdyż spodziewana sprzedaż urządzeń do obsługi sieci 5G ma wynieść w latach 2020-2026 około 310 miliardów dolarów. Pewnie duży kawał z tego tortu trafi do Korei. Co ciekawe Kraje Unii Europejskiej maja być też gotowe na nową technologię w tym samym czasie. Z doświadczenia jednak wiem, że gdy rząd koreański mówi, że coś zrobi no to wiadomo, że zrobi w przeciwieństwie do wielu rządów w Europie, które jak mówią, że coś zrobią to tylko mówią.


Źródło

niedziela, 2 lutego 2014

Jangseungpo - odkrywanie na nowo.

Miejscowość Jangseungpo jest dosyć znana. Jest to port rybacki a także miejsce, z którego można dostać się na okoliczne wyspy turystyczne. Jest tam tez dużo restauracji a także jedyna w okolicy sala widowiskowa. Kiedyś kursowały stąd promy do Busan. Dziś po wybudowaniu Geoje Link, terminal promowy stoi opuszczony. Jest to także jedno z moich ulubionych miejsc spacerowych. Przed obecnym świętem znajomy Koreańczyk powiedział mi o trasie spacerowej w Jangsungpo, o której nie miałem pojęcia. Korzystając z ładnej pogody postanowiłem wczoraj tzn. w sobotę się tam wybrać. Trasa okazała się być bardziej trekkingową niż spacerową ale na to byłem przygotowany.  Ubrałem się na cebulkę ale podczas drogi było tak ciepło, że poszczególne warstwy wędrowały do plecaka. Trasa położona na zboczu nadmorskiej góry, długość trasy 5,6 km, rożnica wzniesień 127m, czas 2godz 20 min.

Mapa trasy

Raz w dół...

... a raz w górę.

Widoki nieciekawe z powodu mgły

Casami pod skałami.


Lub przez gaje bambusowe

Jak ktoś chce - może poćwiczyć.

Ptaki śpiewały - zdjęcie nieostre bo były strasznie szybkie

Serca przybite do drzew

Oczywiscie kamelie były tez.


To nie świątynia ale ośrodek wypoczynkowy...

... gdzie można wynająć domek.

Jak się nie ma co sie lubi to...

...trzeba czasami wziąć się do roboty!

Tytuł tego wpisu miał być nieco inny (druga część) ale bawiąc się słowami w końcu zabrnąłem w ślepy zaułek. Teraz jest prosto i zrozumiale a sens ten sam. Mimo, że w Korei z zaopatrzeniem nie jest źle to jednak brakuje wielu produktów narodowych. Przedstawiciele różnych nacji radzą sobie z tym jak mogą. Francuzi np. wytwarzają w Seulu świetne pasztety, Niemcy robią swoje wursty, mój kolega Anglik robi znakomite piwo angielskie (ale) a moi polscy koledzy robią wyroby wędzarnicze (szynka, kiełbasa, boczek, itp.). Ponieważ lubię bardzo barszcz biały z białą kiełbasą dotychczas kiełbasę ową po prostu kupowałem w sklepie. Nie była to oczywiście "polska" biała kiełbasa a wyrób miejscowy wzorowany na niemieckich. Od jakiegoś czasu jednak tak jak wiele dobrych produktów w przeszłości kiełbasa owa zniknęła z półek sklepowych. No i co? Czy mam zrezygnować z białego barszczu z kiełbasą? Nigdy! Jako umysł ścisły zacząłem rozważania na temat wykonania tejże białej kiełbasy w domu. Takie : "Teoretyczne studium wykonalności białej kiełbasy metodami domowymi w warunkach Korei Południowej". Brzmi nieźle, nie? Doszedłem do wniosku, że aby zajadać znowu biały barszcz z kiełbasą potrzebuję następujące elementy: 1. Sprzęt; 2. Produkty; 3. Wiedzę teoretyczną; 4. Czas.  Sprzęt miałem od dawna. Przywiozłem bowiem tutaj maszynkę do mielenia z zestawem końcówek i sitek. Dostęp do produktów też miałem. Zabrałem się więc do zgłębiania wiedzy teoretycznej nt. produkcji wędlin i po jakimś czasie stwierdziłem, że minimum potrzebnej wiedzy już posiadam. Jeśli chodzi o czas to 4-dniowy okres Nowego Roku Księżycowego wydawał się wręcz idealny. Efekt mojej pracy na zdjęciach. Początkowo nie wychodziło mi zbyt dobrze ale bardzo szybko nauczyłem się "wypuszczać jelito z odpowiednią szybkością". Ponieważ lubię majeranek i czosnek (w kiełbasie) więc dałem tego dużo. Smakuje jak wygląda - świetnie. Nawet się nie spodziewałem tak dobrych efektów. I co najważniejsze, już nie muszę liczyć na sklepy!
Mięsko przygotowane: oddzienie chude, oddzielnie tłuste

Masa mięsna
  

Napełnianie

Kiełbasa surowa

Kiełbasa biała parzona