Logo Geoje

Logo Geoje
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

Impreza dla tych, którym zimą jest... za gorąco!

Czyli 10th Geojedo International Penguin Swimming Festival




Zima w tym roku na Geoje nie jest najgorsza, tym bardziej, że już połowa jej minęła. Nie było żadnych anomalii pogodowych takich jak opady śniegu czy zbyt niska temperatura. W ubiegłym roku śnieg spadł "aż" raz w ilości około 10 cm  i trzymał przez cały dzień. W związku z tym nastąpił paraliż wyspy. Zakłady pracy i szkoły zamknięto. Nam kazano pozostać w domach i czekać na komunikaty.Nawet gdybym chciał to bym nie wyjechał, gdyż ulica koło miejsca gdzie mieszkam ma kilkanaście procent spadku i przy najmniejszym śniegu jesteśmy tu "odcięci". Jeśli chodzi o temperatury to najniższa tej zimy wyniosła minus 4 o poranku. W ciągu dnia oczywiście temperatura była dodatnia. Cechą charakterystyczna tutejszej zimy jest brak jakichkolwiek opadów. Przez ostatni miesiąc deszcz padał tylko raz. Jest wiec bardzo suche, nieprzyjemne powietrze. Bez nawilżacza powietrza nie wyobrażam sobie tutaj życia. Zadzwonił do mnie wczoraj kolega z Deokpo (to taka wioska w pobliżu) z prośbą o pomoc przy meblach. Zaznaczył tylko, że są trudności z dojazdem do niego bo dziś pływają "pingwiny". "O kurde! To już dziś???"- zapytałem. "Tak. Przyjedź to pójdziemy!"- odpowiedział. No to ja szybko w samochód i do niego. O jakich "pingwinach" mowa? Otóż my mamy w Polsce "morsy" a Koreańczycy mają  "pingwiny". O ile imprezy naszych morsów mają raczej charakter miejscowy, to tutaj urosło to do rangi "międzynarodowej" i nazywa się Geojedo International Penguin Swimming Festival. W tym roku impreza odbyła się już po raz 10-ty. Organizatorzy zapewniają dla wszystkich uczestników, czynnych i biernych cieple napoje, zupki itp. Jest to miejsce, gdzie można zobaczyć prawie wszystkich obcokrajowców mieszkających na wyspie.Pierwszą i najważniejszą konkurencją jest przeplynięcie dosyć krótkiego dystansu w wodzie o temperaturze zaledwie kilka stopni. . Właściwie każdy, kto się zmoczy dostaje pamiątkowy medal. Następną konkurencją jest łapanie ryb, które zostały wpuszczone do ogrodzonego siatką kawałka wody koło plaży. Dla ułatwienia wpuszczono ryby podobne do dużych fląder. Na złowione ryby czeka juz w pogotowiu personel, który natychmiast "przerabia" je na sashimi, dodaje sos i pałeczki. Dwa lata temu załapaliśmy się z kolegą na takie świeże sashimi a dodatkowo dostaliśmy po butelce soju (koreańska wódka robiona ze słodkich ziemniaków). W tym roku moja wizyta była dosyć krótka. Pogoda była niezbyt sprzyjająca (plus 4 C ale paskudny wiatr) i oczywiście meble kolegi, które też nie mogły czekać w nieeskończoność.



Logo-pomnik festiwalu.




Rozgrzewka przed startem - ratownicy juz w wodzie.


Poooszli!!



Ubiory jak widać dowolne.



Pierwszy zwyciezca!

Ryba złapana!



Ekipa z nożami już czeka na ryby



Dla expatów: na gorąco lub na zimno!

niedziela, 22 grudnia 2013

Świętowanie

Czy mieliście już w pracy spotkanie swiąteczno-noworoczne? Ja juz tak. Grudzień w dużych
firmach to zazwyczaj miesiąc podsumowań, zebrań i różnego rodzaju spotkań.
Niekwestionowaną zaletą są organizowane w większości firm New Year's Party. U mnie w
firmie jest to tradycyjnie spotkanie rodzinne, a więc uczestniczą w nim pracownicy, i to
zarówno zatrudnieni na stałe jak i kontraktowi wraz z żonami, partnerkami i dziećmi.
Poziom tych przyjęć bywa różny i jest najczęściej determinowany budżetem na ten cel
przeznaczonym. O przyjęciach z dwóch ostatnich lat można powiedzieć, że były to porażki.
Jedno z nich odbyło się na pokładzie małego statku wycieczkowego. Było ciasno, duszno i
niezbyt wysokiej jakości jedzenie. Poza tym wszyscy zmuszeni byli być ze zrozumiałych
względów do końca. Nie można przecież wysiąść z płynącego statku bez narażania (co
najmniej) na uszczerbek na zdrowiu. Innym przykładem niezbyt udanego przyjęcia
noworocznego było to zorganizowane rok temu. Zorganizowano je w hotelu pozbawionym
stałego systemu ogrzewania. Ciepło zapewniały i to w stopniu wysoce niezadawalającym
przenośne klimatyzatory. Jedzenie j.w. W tym roku było znacznie lepiej, choć wciąż daleko
do czasów sprzed kryzysu. Spotkanie odbyło się w najlepszym hotelu na wyspie, w Hotelu
Samsung. Po aperitifie w hallu, zajęliśmy miejsca przy okrągłych stołach. Nie patrząc na
pierwotnie wyznaczone miejsce, usiadłem razem z Rosjanami i Ukraińcem. Jakoś lepiej się
czułem w ich towarzystwie. Potem zresztą poszedłem do mojego kolegi - Japończyka.
Rozpoczęło się od mowy naszego szefa na Koreę. Nie jest specjalnie utalentowanym mówcą,
ale na szczęście długo nie gadał. Potem zaczęła się kolacja, więc wszyscy rzucili się do
bufetu. Jedzenie umilał skromny program artystyczny (jakiś zespół taneczny i magik). Kiedy
juz wszyscy się najedli i nieco wypili a wiec byli w znacznie lepszych humorach, rozpoczęły
się konkursy (w tym np. szybkości picia piwa), występy utalentowanych pracowników i losowanie nagród. Nie chwaląc się wyszedłem z tej fazy dosyć zwycięsko albowiem "zgarnąłem" aż dwie nagrody. Pierwszą była nagroda w Bingo oraz wylosowana nagroda naszego szefa w Korei, czyli wczasy w Malezji i Mercedes CLK. Ha ha ha! Można sobie pomarzyć! Niestety rzeczywistość jest bardziej prozaiczna. Za Bingo dostałem bon towarowy do lokalnego supermarketu a od szefa
"markowy" szalik. Całe szczęście, że mogłem się pocieszyć kilkoma kieliszkami chilijskiego
wina. Impreza zakończyła się jakoś po 21.00. Miałem już jechać do domu, ale okazało się, że
jest jeszcze tzw. "drugi etap" (second stage) dla wtajemniczonych w hotelowym barze.  Było
kilka drinków, trochę śmiechu i pomysł na "trzeci etap". Ja z tego etapu jednak
zrezygnowałem. Wsiadłem w samochód i pojechałem do domu. W tym momencie spodziewam
się pytań typu: "No jak to tak? Wypiłeś i pojechałeś samochodem?" Tak. Wypiłem co nieco i
pojechałem samochodem, co nie znaczy, że ten samochód prowadziłem. Jest bowiem tutaj
instytucja tzw, kierowcy na zamówienie. Zamawiam kierowcę przez telefon. Następnie
kierowca wsiada do mojego samochodu i odwozi mnie do domu. Płacę jak za kurs taxi i
mam samochód pod domem. Dobre, nie?

Wszystkim sympatykom i czytelnikom mojego bloga na wszystkich kontynentach życzę
zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt!